sobota, 29 grudnia 2012

przed nami...Nowy Rok

Rok przestępny się kończy, przed nami Nowy Rok 2013.
Nie wiem jak Wam, ale mnie bardzo szybko tak w ogóle leci czas, tydzień za tygodniem i tylko to niepokoi. Może rok 2013 będzie lepszy i choc troszkę  w o l n i e j s z y? Takie mam nietypowe zyczenie...:P.
Szczególnie wolno powinien leciec czas letni. Bo ja jednak tęsknię za latem...:)

Ostatnio na YT znalazłam odpowiedź na pytanie, które zawsze mnie nurtowało, kiedy byłam dzieckiem: skąd św. Mikołaj bierze prezenty, które wozi w worku po świecie dla dzieci...Odpowiedź jest taka prosta...:P
Swoją drogą, hm, ze świętością nie bardzo ma wspólnego jakby, ale intencje miał na pewno dobre...:P



W Krakowie lekki mrozik, nie ma niestety śniegu, a więc i troszkę bez uroku te święta, ale...zima przecież jeszcze trwa...:)
Taką prawdziwą zimę można sobie wyobrazic w górach...bo tam jest najpiękniejsza,chociaż przyznam się, że przyzwyczajona do miejskiego życia, do jego wygód, nie chciałabym chyba na stałe mieszkac w górach. Zima jest tam piękna,ale...na pewno cięższa do przeżycia dla mieszkańców.



********************************************************************

 ostatnio polubiłam polską wersję Last Christmas :)



Nowy Rok ku nam zmierza
poprzez morza, góry, lasy
oby przyniósł dużo zdrowia
i w budżecie więcej kasy


Tego Wam wszystkim życzę :-)





sobota, 22 grudnia 2012

Kolęda

"Kolędy - przypuszczalnie mają swoje korzenie w tańcu, który od wieków służy człowiekowi do okazywania radości i z którym często łączy się śpiew. Jedna z pierwszych okazji do śpiewania kolęd pojawiła się na przełomie XII i XIIIw., kiedy to św. Franciszek z Asyżu, ustawiał w kościołach szopki i nauczał historii o narodzinach Zbawiciela za pomocą figur i żywych obrazów, gdyż wówczas niewiele osób umiało czytać i pisać.
Początkowo słów kolęd nie spisywano, przekazując je sobie ustnie. Pierwszy, istniejący zbiór kolęd pochodzi z 1521r. W Polsce od domu do domu, wędrowały grupy kolędników, którzy śpiewali nie tylko kolędy, ale i pastorałki. Tradycja ta przetrwała do dziś, a kolędy są niewątpliwie najpiękniejszymi i najchętniej śpiewanymi pieśniami."
/z netu/


************************************************************
                       Gwiazda


Świeciła gwiazda na niebie
srebrna i staroświecka.
Świeciła wigilijnie,
każdy ją zna od dziecka.

Zwisały z niej z wysoka
długie, błyszczące promienie,
a każdy promień – to było
jedno świąteczne życzenie.

I przyszli – nie magowie
już trochę podstarzali –
lecz wiejscy kolędnicy,
zwyczajni chłopcy mali.

Chwycili w garść promienie,
trzymając z całej siły.
I teraz w tym rzecz cała,
by się życzenia spełniły.

                               Leopold Staff



 
Wesołych i Radosnych Świąt 
Wszystkim Wam życzę,
spełnienia marzeń i mile spędzonych chwil 

w gronie najbliższych.




poniedziałek, 17 grudnia 2012

przedświąteczny...przerywnik :-)

Proponuję mały przerywnik, między przedświątecznymi przygotowaniami..:-)

Są takie kabarety, artyści - kabareciarze, których po prostu się nie zapomina...

Zenon Laskowik, w okresie PRL-u, twórca kabaretu TEY w Poznaniu.

Coś z akcentem krakowskim, czyli jak powinien wyglądać profesjonalny wywiad ze znaną gwiazdą...:P



*********************************************************************
Tak sobie myślę...
 jak by mi ktoś  tak pięknie na trąbce grał i śpiewał, to mogłabym zaczynać każdy dzień od...Bacha, czemu  nie...:P

czwartek, 13 grudnia 2012

po prostu...ELVIS


Był kiedyś taki ktoś...kto wywarł swoją muzyką na mnie,ówczesnej nastolatce wielkie wrażenie...ogromne, można rzec.
Lata 70 - te, moja młodość,do której często wracam.
ELVIS PRESLEY
Pokochałam jego piosenki ,od momentu usłyszenia tego utworu,który popłynął z radia pewnego dnia...


a potem tego:




No i już byłam jedną z miliona fanek,przyznaję. :-)
Pokochałam jego utwory,jego głęboki głos,niepowtarzalny...
Trzeba jeszcze tu nadmienić , że do nas przychodziły hity z Zachodu z "lekkim" opóźnieniem,co tam juz hulało,u nas było nowością.I to jeszcze nie wszystko tak łatwo "przechodziło",cenzura działała...:P
Wiecej było  piosenek raczej ze strony naszych bliższych sąsiadów...ot chociażby Karella Gotta,czy H.Vondraczkowej,nie powiem, też ich lubiłam.
Wśród moich koleżanek i kolegów mieliśmy podział: na fanów Beatlesów i fanów, a raczej fanki Presleya...:P, ale żadnych wojen nie toczyliśmy, bez obaw...:P


Elvis Presley sprzedał ponad jeden miliard płyt na całym świecie – to drugi najlepszy wynik w dziejach muzyki,po zespole the Beatles,jak podaje wikipedia. John Lennon powiedział niegdyś znamienne słowa: „Przed Elvisem nie było nic”. Presley  otworzył nowy rozdział w dziejach muzyki. Dał początek muzyce rockandrollowej, stał się wzorem dla wielu wykonawców.
Zmarł 16 sierpnia 1977 roku, w wieku zaledwie 42 lat...atak serca.

Tak podały media. Narkotyki,alkohol, sława, zgubiła go jak i wielu innych.
Pod koniec zniszczony,chory, z problemem nadwagi, nadciśnienia...
Szkoda...
Byłam wtedy w technikum,wakacje...sierpień....i ta wiadomość.Smutna,a przede wszystkim...zaskakująca.

Przypominam tu moje ulubione piosenki Elvisa,bo wracam do nich czasami...




*********************************************************
"My Way"
A teraz, kiedy koniec jest już bliski
I zaczyna się akt ostatni
Mój przyjacielu chciałbym jasno powiedzieć ci
O tym, czego zupełnie jestem pewny
Życie przeżyłem pełnią sił
I wszystkich świata dróg zaznałem
Co więcej powiem ci, że żyłem tak jak chciałem
Czego żałuję? Kilku spraw, lecz z drugiej strony niezbyt wielu
Zrobiłem to, co zrobić miałem, przejrzałem wszystko bez wyjątku
Z uwagą planowałem każdy krok
Z uwagą go odmierzałem
Co więcej powiem ci, że żyłem tak jak chciałem...../fragm/

...

 *************************************************************************
Ostatniej nocy włączyłem radio, by wysłuchać wiadomości.
Nagle.... ..Poczułem, że moje serce pęka, a moje życie się kończy,
gdy na granicy dni usłyszałem głos spikera mówiącego:

Wielki gwiazdor rock 'n' rolla, Elvis Presley, znany też jako "Król",
zmarł właśnie w szpitalu w Memphis, Tennessee, USA,
w wieku 42. lat.

Pamiętam Elvisa Presleya...
Jak uwielbiałem Jego śpiew!
Więc mój dzwon nigdy nie umilknie,
Bo to jest jeden, jedyny Król.

Pamiętam Elvisa Presleya...
I wiem, że nigdy mnie nie uwolni.
Tak, jakby śpiewał "Teraz lub nigdy",
Już mej pamięci przekroczył drzwi.




Zawsze kiedy słucham tego utworu,skomponowanego po śmierci Elvisa i jemu poświęconego,dziwnie się czuję...

Love me tender...znowu się wsłuchuję w mój ulubiony utwór...wracają szalone lata 70 - te...:)


niedziela, 9 grudnia 2012

przed nami Rok Węża

Według chińskiego horoskopu nadchodzący rok 2013 upłynie nam pod znakiem Węża. Na okres sześćdziesięciu lat rok Węża występuje aż pięciokrotnie. Przy czym za każdym razem odpowiada mu inny wschodni żywioł. Na rok 2013 przypada żywioł wody i dlatego rok ten będziemy nazywać Rokiem Wodnego Węża.
Kto urodził się w roku Węża, ten odnosi w życiu sukcesy dzięki własnym pomysłom i cierpliwości. Jest odważny i zdecydowany, potrafi sprytnie uporać się z każdymi trudnościami.
Oczywiście,nie można tu pominąć słynnego powiedzenia,że jak ktoś ma węża w kieszeni to...ale to przecież nie każdego dotyczy...:P
W XX wieku Rok Węża wypadł w :1905, 1917, 1929, 1941, 1953, 1965, 1977, 1989 oraz 2001 roku.
Nie ma mnie w tym Roku Węża,no cóż...ja jestem w Roku Psa,sprawdzałam,a to dopiero za kilka lat...Pies jakoś mi się lepiej kojarzy niż wąż,ale...No właśnie,to "ale" to właśnie dotyczy ...węża.

 Bo wąż ,chociaż kojarzy się z czymś złym, niebezpiecznym, podstępnym i jadowitym - uważany jest również  za zwierzę bardzo sprytne , obdarzone tzw. intuicją i inteligencją. Przyznam, że węże od  zawsze mnie fascynują, podziwiam je...oczywiście z daleka.:P
 Są piękne, nie da sie zaprzeczyć (zdj. z netu):


Z ciekawostek : na Tajwanie jada się dużo węży, gdyż ich mięso podobno dobrze działa na oczy.  

Nie wyobrażam sobie jednak  jeść cokolwiek z...węża, brrr. Z wężem kojarzy mi się nawet coś,co  nie jest wężem - węgorz,który podobno jest smaczny.Nie jadłam i chyba nie będę...

Do wybitnych Wężów należeli: Gandhi, Lincoln, Mao Tse-tung, Kalwin, Kopernik, Darwin, Picasso, Schubert, Brahms, Mendelssohn, Goethe, Dostojewski, John Kennedy, Gogol, Nobel .

Rok Węża, mimo,że ma 13 -tkę w końcówce, ma kojarzyc się z rokiem nadziei, bo 13-tka to również godzina 13-ta, pierwsza godzina każdego nowego dnia, w którym wszystko co dobre, zdarzyc sie może...
Patrzmy więc na ten następny rok, Rok Węża...z optymizmem:)





************************************************************************

mimo wszystko, piękny jest świat....i dalej bedzie istniał,czy to będzie Rok Węża,czy Rok Konia,Małpy...czy innego zwierza...:-)


niedziela, 2 grudnia 2012

prosta prawda

Czemu

czemu w mordę dostałem
filozof zapytał
zgubiłem maskotkę od niej
drobiazg rozpacz mała
słonik
wyleciał gdy myślałem w pociągu podmiejskim.
nie ma grzechów średnich lekkich i powszednich
gdy miłość zdenerwujesz każdy grzech jest ciężki

                                                         /ks.Jan Twardowski/

Często gubimy różne rzeczy: parasolki, portfele, dokumenty, gubimy nawet własne głowy, ale są rzeczy, których nam GUBIĆ NIE WOLNO...:)

 **********************************************************


 refleksyjnie...



emocjonalnie...




czwartek, 29 listopada 2012

o krok od...prawdziwej tragedii


"Wypadek w Wielkim Kanionie - żart Samanthy Busch hitem sieci"

"22-letnia Amerykanka Samantha Busch wybrała się ze swoim chłopakiem na wycieczkę do Wielkiego Kanionu Kolorado. Na miejscu postanowiła sprawić "psikusa" nadopiekuńczej mamie i wysłała jej zdjęcie, na którym "spada" w przepaść. Samantha oczywiście stała bezpiecznie na skalnej półce, Rebecca Busch omal nie dostała zawału serca, a fotka stała się viralowym hitem."

 
Tyle z czołówki onetu.


Samanta Bush stała się gwiazdą.Jak łatwo zaistniec "gwiazdorsko" w sieci,wystarczy odpowiedni pomysł,a najlepiej taki,by szokował.
Na zdjęciu młoda dziewczyna,uczepiona skalnej półki,wykrzywiona strachem twarz.Jeszcze chwila i spadnie w przepaść.

                                             / zdj. z onetu /
Super!...tak na pewno usłyszała od swojego chłopaka, pstryk... i zdjęcie jest. A może do zdjęcia ustawiała sie 3,4,5 razy, by efekt przerażenia był najbardziej wiarygodny?

 -Wyślę go mamie, dla kawału...nie będzie już traktowac jej, Samanty jak dziecka. Już sobie wyobrażała jej minę...
22 letnia młoda kobieta,a jednak dziecko. Błąd wychowawczy matki? 

W jakimś procencie tak...być może. Bo takie zachowanie i w kategorii buntu można też rozpatrywać,ale nie znam sie aż tak na psychologii. Ja bym może nawet nie zdziwiła się, gdyby to zdjęcie zrobiła 17 letnia dziewczyna...
Czy  22 letnia - może nie mieć jeszcze wyobraźni? Nie odróżnia głupiego kawału od czegoś,co może mieć groźne następstwa?


Ja sobie wyobraziłam, że dostaję takie zdjęcie od syna...Nie wiem, jak to by się skończyło.

Przecież w jednym momencie widzimy swoje dziecko tuż przed tragedią, nasza bezsilność wobec zimnej kartki papieru. Nie zastanawiamy się tu i teraz, że to może byc sfingowane, wyreżyserowane...nieprawdziwe. Nie mamy czasu myśleć. I przede wszystkim  - NIE PODEJRZEWAMY WŁASNEGO DZIECKA. Widzimy tylko te przerażone oczy...i nie możemy pomóc.

A jednak ta dziewczyna była w sumie o krok od ....prawdziwej tragedii.

Czy teraz zdaje sobie z tego sprawę?...



************************************************************************

na wyciszenie emocji....


piątek, 23 listopada 2012

spaghetti aldente,czyli ...muzyczne wspomnienia:)

Ostatnio buszowałam sobie po pewnej znanej wszystkim Tubie (:P)  i  wróciły wspomnienia. Muzyczne.Nie da się wymazac z pamięci tamtego okresu, w którym wszędzie :na parkietach,na radiowych listach przebojów, królowała muzyka...włoska. Lata 70-te i 80-te. Do dzisiaj z przyjemnością sobie do nich wracam i  słucham tych lekkich, łatwych i przyjemnych utworów. Nastrojowych, kojarzących sie z uczuciem, szumem morza, zachodem słońca...pierwszymi miłościami.............stop.:P
Reputację, jeśli można tak nazwać, tych nastrojowych, romantycznych ,lekkich utworów popsuły nieco piosenki dyskotekowe  lat 80 tych, tzw. "italo disco", ale i one miały swoich fanów, szalało się przy nich na dyskotekach , nie wnikało się głębiej, miało byc rytmicznie i wesoło.Dyskoteka rządzi się swoimi prawami.

Typowymi przedstawicielami tego nurtu byli mi.in Savage, Gazebo,a muzyka grana była na syntezatorach. Popularność tego nurtu całkowicie spadła w latach 90 tych, aż do zupełnego zaniku,chociaż niektóre przeboje do dziś są znane, np."Only you" Savage, czy "I like Szopen" Gazebo  i lubiane.

Minęła już ta era, normalna kolej rzeczy, młodzi już nie słuchają takiej muzyki, chociaż...nie tak do końca,kiedyś podsłuchałam  jak  syn nucił sobie:


Toto Cotugno był i jest, bo do dziś jego głos na mnie działa, moim ulubionym piosenkarzem, reprezentującym tamten okres piosenenek włoskich. Salvatore "Toto" Cutugno urodził sie 7 lipca 1943 roku w Toskanii. To wokalista, autor piosenek i muzyk.Karierę rozpoczął jako perkusista. Szybko jednak założył zespół i wykonywał własne piosenki. Współpracował także z ze znamym muzykiem Joe Dassin'em oraz Dalidą.W 1976 Cotugno wziął udział w festiwalu Sanremo. Wraz ze swoim zespołem Albatros zajął 3 miejsce. Festiwal Sanremo przyniósł mu kilka nagród, m.in. w 1980 roku za piosenkę "Solo noi" oraz w 1983 roku za przebój "L'Italiano".

"Solo noi"...piękny utwór,do którego mam szczególny sentyment...


Wiele włoskich przebojów lat 70tych i 80tych, własnie tam miało swój początek, na festiwalu w Sanremo.
Coś jest w muzyce włoskiej, że po latach pewne przeboje sa chętnie słuchane i przez ówczesne pokolenie, może z lekkim przymrużeniem oka,ale jednak.Może to ta melodyjność, lekkość, romantyka , za którą zawsze się tęskni, chociaż dzisiejsi twardziele,macho nie przyznają się za żadne skarby świata..:P

Posłuchajmy jeszcze, weekend przed nami...:)





*************************************************************
zapraszam również na wycieczkę, na piękną włoską wyspę Elbę,trzecią co wielkości, po Sardynii i Sycylii,gdzie znajduje się piękne sanktuarium Górskiej Madonny...o niej jest piosenka włoskiego piosenkarza Pupo
Elba...na pewno niektórym kojarzy się z więzionym na niej Napoleonem (od maja 1814 - do marca 1815r ).

posłuchajmy...pooglądajmy...:)



niedziela, 18 listopada 2012

niedzielny obiad

Niedzielne przedpołudnie, w pustym barze kilka samotnych postaci.Jak szare plamy,choc kolorowo ubrane, przy niebiesko-żółtych stolikach. Bo bar ma nazwę "Na żółto i na niebiesko".W milczeniu jedzą NIEDZIELNY obiad.

W kolorowych mieszkaniach,kolorowi ludzie...krzątają się koło stołu,zaraz gospodyni z uśmiechem poda NIEDZIELNY obiad.Już pachnie rosołem.Będzie okazja do  rozmowy,bo w tygodniu mijanka,wiadomo...
Szare postaci przy kolorowych stolikach kończą samotny niedzielny obiad...

W poniedziałek to powrót do zgiełku, tłumu, do pracy, jeszcze tylko mały spacer, ławeczka, by wystawić zmęczone twarze ku słońcu, bo zaraz zrobi się ciemno, wszak późna jesień już.
Może...może bardziej smakuje ten samotny niedzielny "domowy" obiad,właśnie gdzieś poza domem, w niedzielne przedpołudnie?

Choć może,SMAKUJE - tu nie jest chyba dobrym określeniem...

                                        zdj.z netu

**********************************************************************

Do mnie  ostatnio wracają wspomnienia z dzieciństwa, kiedy nas więcej było i niedzielny obiad pachniał rosołem,a ja z Mamą robiłyśmy do niego  domowy makaron, a naprzeciw kuchni, leżąc wygodnie, przypatrywal się nam w skupieniu wilczur Bari, jakby czuł, że coś się tu robi i dla niego...
i o dziwo,nie mylił się...:-)


CZAS, tak szybko biegnie....coraz nas mniej przy niedzielnym obiedzie i jakoś smutno czasem...




środa, 14 listopada 2012

ta druga...

Ewa otworzyła album, zaczęła oglądać zdjęcia, zdjęcia z nim,Robertem - jej miłością.
Teraz był daleko...jeden sms, że tęskni. Pewnie pisał ukradkiem.

Przytuliła się do komórki, przeczytała wiadomośc dwa razy,trzy razy...
Jak tylko wróci, pojadą nad jezioro,do małego pensjonatu,obiecał...Nie mogła się doczekać.


Robert pojechał z żoną i synem do Włoch,obiecał im to już dawno,za to, że tak mało go w domu,a tak dużo w pracy...(tu lekko uśmiechnęła się do siebie,bo to była wersja dla żony).
Trzy lata...zamyśliła się.Trzy lata,a ciągle go kochała,mimo tego, że kradli chwile dla siebie...podniecało ją to z jednej strony, powodowało większą tęsknotę z drugiej.
Czy on ją kocha?czasem zadawała sobie to pytanie, bo mówił jej te słowa,ale tylko podczas miłosnych uniesień,albo...romantycznych kolacji. Nie, nigdy mu nie zada tego pytania, nie jest z tych słodkich idiotek,szukających ciągle słów potwierdzenia. Po co?, to się czuje...Ona czuła.
Związek bez zobowiązań - Robert ustalił zasady i ona zgodziła się.Nie odejdzie od żony,synowi tego nie zrobi,mimo,że żona zajęta karierą,nie zajmowała się już nim.Tak twierdził.
Kochała go, mimo że niektórzy nie widzieli sensu. Nawet jej najbliższa kumpela,Kaśka powiedziała,żeby go zostawiła...
- będziesz zawsze tą drugą...zostaw go,bo potem będzie bardziej bolało. On ci daje nadzieję,ale ...ty tak naprawdę co innego chcesz,a on co innego...

- nie, Kaśka , mnie jest przy nim dobrze...nie chce kogoś innego.
- może kiedyś...bedę go miała tylko dla siebie,nie wiem...

 
Czy ten romans ma sens?czy każde z nich z osobna nie ma innych,różnych oczekiwań od tego związku?
Ktoś powie: oni sami brną w to, ale...uczucia nie są nigdy przewidywalne, określone od - do. Nie jest tak łatwo po paru latach  powiedziec komuś - żegnaj, gdy już zdajemy sobie sprawę, że zaszliśmy dość  daleko...
Nie wiem, jak to się skończy dla niej... Święta ,większośc weekendów spędza bez niego.

Wtedy czuje, że jest tą...drugą. 

(opowiadanie oparte na prawdziwej historii)

******************************************************************
                        
coś z dawnych lat...:)


************************************************************************

                                            na moim parapecie :-)
 

sobota, 10 listopada 2012

coś o...facetach :-)

Kiedyś opisywałam  na jakie typy  mężczyźni dzielą kobiety..
Dziś - jak kobiety postrzegają  mężczyzn,czyli jakie są główne ich typy.

Wyczytałam w necie...tak asekuracyjnie tu napiszę..:P
Pierwszy typ(ek):KOCHAŚ
jak sama nazwa wskazuje jest bardzo kochliwy. Będzie zasypywał  czułościami od rana do wieczora.. Kochaś nie potrafi żyć bez miłości. Kocha nawet... swoich przyjaciół i czasem nie potrafi dostrzec granicy między przyjaźnią a związkiem miłosnym.Kocha również ...trójkąty,ale zapiera się...:P. Nic co związane z kochaniem nie jest mu obojętne.Jest to typ bardzo zaborczy, mimo,że kochliwy...ciągle żąda potwierdzeń,że się go kocha...
Drugi typ: BIZNESMEN
to on decyduje,bo zawsze ma kasę.Nie żałuje jej,ale ...ma nad wszystkim kontrolę...dominuje.Ciągle zajęty,ciągle odbierający telefony, parę komorek ma zawsze przy sobie.Nie lubi jak mu się przeszkadza...(często to powtarza w ciągu dnia). Namówic taki typ na wspólny wyjazd - utopia. Zresztą nawet gdyby, to spędzi tam czas przy laptopie i telefonie...
Trzeci typ:WESOŁEK
dowcipny,towarzyski,ciągle coś go fascynuje.Bardzo lubi obiecywac,niekoniecznie spełniac te obietnice...:P, szuka ciągle nowych wrażeń, uciekając przed problemami.Boi się konkretnych ,poważnych rozmów.Na pytanie: porozmawiamy poważnie?....nagle przypomni sobie, że musi wyjśc i coś załatwic...:P
taki wieczny...chłopiec
Czwarty typ: PERFEKCJONISTA
bardzo obowiązkowy,akuratny,dokładny, nie przeklina, zawsze przed spaniem dokładnie układa ubranie w kostkę i równo skarpetki, poduszkę.
Ma wszystko zaplanowane. Pamięta o każdych imieninach w rodzinie i wśród znajomych.
Na uwagi zawsze odpowie spokojnie:czepiasz się szczegółów...:P

Ciekawe, jaki typ najlepszy ?...
Ale czy w każdym facecie nie drzemie któryś z tych...typów? Dlatego nam nie jest tak łatwo...:P
Ale kto powiedział, że będzie łatwo....swoją drogą,hm...



*********************************************************************

na dobry humor:)


środa, 7 listopada 2012

Dla ...Judyty :-)

Życia mała garśc

Oto jest życia mała garść,
pochyl się nad nią...oceń...patrz!
Czy jest tak jak człowiek chciał?
Czy ktoś inny z niej,do syta,brał...
Czy ktoś inny z niej,do syta,radość brał?

Oto jest wspomnień mała garść...
Zapytaj,ile jesteś wart...?
Niech prowadzą w miejsca te,
gdzie Ci dobrze było...i gdzie źle...
Niech prowadzą Ciebie teraz w miejsca te...

ŻYJ!...jeśli nawet nie masz nic...
I do zamkniętych musisz pukać drzwi,
wiesz jak smakuje gorzki chleb
i zwykła ludzka łza...

ŻYJ!...przecież to nie żaden wstyd!
Tak powie Ten,co Ciebie zna...
Twojego życia mała garść,
sen...co się spełnić miał...
Twój sen...ta życia garść.
Twój sen...ta życia garść!
/fragm/




*************************************************
Dedykuję ten post siostrze Judycie. Jej blog szczególnie na mnie działa...i nie wiem dlaczego,ale całym sercem to czuję.
Na pewno klimat,sposób przekazywania...mądrośc życiowa.A przy tym wszystkim,olbrzymia dawka humoru i radości życia.
Nie będę się rozpisywac, po prostu kto tam raz wejdzie, stracony...wyjśc już nie sposób,chociaż...drzwi otwarte...(śmiech).

Trzymam kciuki za Ciebie Judyto, za Twoje zdrowie, będzie dobrze!





poniedziałek, 5 listopada 2012

Beatka

Beatka pracuje w dużej firmie.
Jest pracowita,ambitna, grzeczna, poproszona o coś nie odmawia, jest koleżeńska. Nikt na nią nie powie nic złego.
 A jednak Beatka nie ma przyjaciół. Może to za wielkie słowo, ale nie ma też i koleżanek. Mimo tego, że jest ładną kobietą, zawsze gustownie ubraną - nie ma faceta.
Nie zawsze tak było. Beatka twierdzi, że ludzie ją nie rozumieją.

Była tak wychowywana, żeby zawsze prawdę mówić każdemu...i przekonuje się na każdym kroku, że ludzie prawdy nie lubią.Jak oni byli wychowywani? jest oburzona ...
Beatka miała koleżanki, ale zawsze jak coś jej się nie podobało, mówiła im po prostu prawdę : że Baśce nieładnie w tej fryzurze,a to Kasi powiedziała,że za krótko się nosi,a ma już po 30- tce i wygląda głupio, Krysia znowu się spóźniła,a to środek tygodnia dopiero...a Zosia znowu w taaakim dekolcie , to nie pasuje do firmy tak przychodzić.

Przecież prawdę im zawsze mówiła, nie rozumie...Nie będzie chwalić tego co jej się nie podoba.
Beatka miała też faceta. Skromny był, wesoły,ale według Beatki nosił się jakoś tak...mało elegancko. Powiedziała mu o tym, nie od razu, na drugim spotkaniu. Chłopak starał się ją przekonać, że ma taki styl...ale ona nie zrozumiała. Po to mu prawdę powiedziała, by się zastanowił nad sobą, bo ona w firmie pracuje...i to dużej. Jakby mu na niej zależało, to by zrozumiał. Dziwni faceci są, pomyślała, nie lubią prawdy. Z drugim w restauracji się umówiła, fajnie było, ale jak mu powiedziała, że źle sztućce położył na talerzu po skończonym posiłku, to już drugi raz się nie umówił. Dziwny, przecież mu pokazała bardzo grzecznie jak ma je kłaść.


Nikt nie zaprasza Beatki na imieniny, jakieś uroczystości.Wszyscy są dla niej grzeczni,ale...jakoś tak od niej z daleka się trzymają.

Beatka  nie  może  zrozumieć...



************************************************************


na dobry dzień..:-)


czwartek, 1 listopada 2012

tamten pejzaż

***
Polubiłam pejzaż ten
świat którego nie ma już
pogodzony z nocą dzień
i pasjanse z białych brzóz

strome dachy, niski próg
i obłoków jasny splot
zawiązane ścieżki dróg
aby nikt nie odszedł stąd

polubiłam pejzaż ten
świat którego nie ma już
w długą podróż w krótki sen
po zielonych zboczach wzgórz

nie zapomnę już tych miejsc
i przyjaciół z tamtych dni
wszytko to już za mną jest
lecz nie zamknę tamtych drzwi
(fragm. A.Jantar)


piękne wykonanie Kasi Wilk


pejzaż ...bez tych co odeszli, bez tych, których kochaliśmy...
nigdy już nie zamkniemy tamtych drzwi...by zapomnieć...
tamten pejzaż...

najpiękniejszy...
na zawsze już będzie w nas...

Muzyka...

...odeszli, ale pozostawili piękne utwory...
lubię do nich wracać...





                                                                   *********

są utwory - dedykacje...ten szczególnie wzrusza ...


Anna Jantar...i jej  utwory...wpisały się na zawsze w mój...pejzaż :-)

niedziela, 28 października 2012

Bez szans...

Nie mam szans na żadne stanowisko kierownicze,do takiego wniosku doszłam ostatnio...Nie,żebym chciała,ale...zawsze to lepiej życ w nieświadomości,że może...:P
Dlaczego tak sobie pomyślałam?

 - otóż ostatni news na onecie doniósł,że...osoby urodzone w lecie nigdy nie będą prezesami dużych firm,ani piastowac żadnych wyżśzych stanowisk. A ja w lecie urodzona jak byk,to znaczy...lew...według  Zodiaku...:P
I to naukowo potwierdzone,chociaż testowano tych co urodzeni w czerwcu i lipcu. Jest więc jakaś pociecha, że w sierpniu urodzeni (jak ja) jakoś tak się jeszcze na te stanowiska wyższe dopchają..:P

Czyli może,akurat, byc może, ewentualnie, niespodziewanie...nieoczekiwanie...:P
Z drugiej jednak strony, jak w lecie to w lecie...piszą.
No taaak, najważniejsze jednak dla mnie teraz utrzymac się w pracy, bo już kilkadziesiąt osób zwolnionych zostało w tym roku...
Naukowcy testują,a życie swoje...Ja myślę po prostu według swoich badań (może mniej naukowych :P) : albo ma się szczęście,albo się go nie ma, albo ktoś jest urodzony w "czepku",albo ...:P

dzisiaj (to jest w niedzielę) wczesnym rankiem obudziwszy się,bo według nowego zimowego czasu dopiero 9 - ta była, ujrzałam za oknem...



*********************************************************************

i dlatego proponuję inne klimaty...:)...na rozgrzewkę

środa, 24 października 2012

Muzyczne...wspomnienie

Jestem po tamtej stronie marzeń
Poznaję duchów ludzkie twarze
Poznaję Boga, raj , Aniołów
I do wspólnego siadam stołu

Szedłem do nieba piechotą
Przez wodę, przez błoto
Nie pytał nikt po co
Szedłem ze stróżem aniołem
poszedłem jak stałem
nic ze sobą nie zabrałem

Na powitanie bal nad balem
duchy tanczące nieźle wcale
Archanioł Gabriel białą dłonią
pozdrawia wszystkich tańcząc solo

/fragm/


Zachwycił mnie ten utwór,który niedawno...odkryłam.

A ten ...zapadł gdzieś głęboko już dawno...

Żegnamy artystów - ludzi, ale ich utwory będą nieśmiertelne...
Śmierc nie zabiera nam wszystkiego...bo to tak naprawdę nie jest KONIEC.
.

niedziela, 21 października 2012

kochane...starocie :-)

Lubimy czasem przejśc się na tzw. "pchli targ" lub giełdę staroci...jak kto woli.Ja z reguły oglądam,rzadko coś kupuję...Ostatnio kolega pomógł mi coś ze sfery komputerowej wybrac, namówił mnie na giełdę komputerową i choc długo wzbraniałam się...uległam,bo jednak wolę sama dokonac wyboru.Przy pomocy oczywiście,bo na komputerach aż tak się nie znam.No i przy okazji...trochę staroci się pooglądało...

Ta "rakieta" przy starym radiu,to odkurzacz,dowiedziałam się...wygląda jak mała rakieta,pomyślałam
- może kupisz sobie?(śmiech)

- jeszcze czego...kosmiczne odkurzanie mnie nie interesuje...:P)))
a może warto było?taka mała rakietka w domu, hm....:P
Są ludzie,którzy niezłe "skarby" wyłowili na takich starociach,bo między płotkami,rekiny mogą też byc...:P
To radio, przypomniało mi lata dzieciństwa,kiedy to grało się na takim,a na górze wmontowany był...adapter...


Stary jest też budynek dawnego kina,z czasów PRLu - "Światowid", w Nowej Hucie, w którym ma powstac muzeum PRL-u. Chodziło się na filmy, nie powiem, nie tylko ze szkołą...:P
Budynek dośc nieciekawy...zniszczony, ale jest i przypomina tamte czasy...

Jak już jestem przy temacie staroci,to temat rozwinę...czyli stare może byc piękne:)
Są miejsca,gdzie lubię przychodzic...
stary kościółek drewniany w Nowej Hucie- Mogile...

                                                                      

stara dzwonnica przy Bazylice Krzyża Św. i klasztorze o.o.Cystersów  w  
Nowej Hucie-Mogile,widziana od strony dziedzińca klasztornego:
Przyznam się,że nie nie darzę dużą sympatią nowych kościołów,te stare...mają nie tylko coś w sobie,ale...są po prostu piękniejsze...to dzieła prawdziwych artystów.To drobiazgi,które potrafią zachwycic...wyobrazic sobie,co potrafił zrobic rzeźbiarz,malarz...

******************************************************************




środa, 10 października 2012

Jarnołtówek

Na hasło: wycieczka,zawsze odpowiadam pozytywnie.I jeszcze za niewielkie pieniądze...nad czym tu się zastanawiac?..czyli komu w drogę...(temu trampki?) ..:P
Okolice ,w które jechaliśmy były dla mnie w ogóle nie znane.To zachęcało...

Nie odmówiłam sobie...po drodze...

Południowy zachód Polski - Jarnołtówek- miejscowośc o dośc trudnej nazwie,leżąca u stóp  zboczy najwyższego szczytu Gór Opawskich - Biskupiej Kopy (890 m n.p.m.) .Jest to stara wieś o charakterze letniskowo-uzdrowiskowym. Istniała już w XIII wieku . W połowie XV wieku  w Jarnołtówku  zaczęło się...i tu ciekawostka - wydobywanie złota. Od pierwszej połowy XIX roku Jarnołtówek zasłynął jako miejscowość wypoczynkowa.To wydobywanie złota szczególnie mnie zainteresowało...:P .Musiało się tam dużo dziac w związku z tym...tu przypomniały mi się sceny z westernów...:P

Góry Opawskie to kilka pasm górskich w Sudetach Wschodnich, głównie w Czechach. W Polsce znajdują się tylko ich północne stoki. Najwyższym ich szczytem jest Biskupia Kopa (890m). Jest ona równocześnie najwyższym wzniesieniem województwa opolskiego. Można z niej podziwiać piękne krajobrazy zarówno po stronie czeskiej, jak i polskiej. Na Biskupiej Kopie znajduje się przejście graniczne.
Niestety nie byliśmy na tym szczycie, zabrakło czasu.Podejście podobno jest dośc łatwe i piękne widokowo.Tylko dośc długie czasowo.Szkoda, może kiedyś mi się uda...bo naprawdę widok jest piękny na górę.



Natomiast połaziliśmy po lesie,jak zwykle mój podziw wzbudziły śliczne ...muchomorki:)
 


Chodząc po lesie,szlakiem turystycznym natrafia się na ciekawy kamieniołom o miłej,ciepłej nazwie..."Piekiełko"...:P
to pozostałości po wydobyciu łupka filitowego,skały.Legenda głosi,że tam na dnie znajdowały się mityczne  wrota do piekła.Jakżesz ja blisko byłam niebezpieczeństwa...:P

Niedaleko,ale już na terenie Czech znajduje się dośc ciekawa jaskinia - jaskinia "Na Szpicaku".Jak podają źródła,"Jaskinia Na Špičáku należy do najstarszych udokumentowanych na piśmie jaskiń w Europie Środkowej.Długośc 400m,tak ok.20 minut zwiedzania,w sumie niedługo...." Wstęp 80 koron. Za możliwośc fotografowania 40 koron.Jaskinia ta należy do tzw.martwych jaskiń,nie wytwarzają się tu żadne nowe nacieki.

Fajną rzeczą było to, że nasza grupa dostała czeską przewodniczkę,która do nas mówiła w swoim
języku. Spoko, pomyślałam,czeski, polski...podobne.Nic z tych rzeczy...nikt nic nie zrozumiał,ale udawaliśmy,że jest OK...:P...Swoją drogą  to chyba było małe nieporozumienie ...Podobno język słowacki jest jakby nam bliższy...ale nie wiem tak do końca.
Jaskinia bardzo ciekawa, nawet "netoperki" sobie wisiały spokojnie nie reagując na ruch turystyczny poniżej...:P.
Ciekawszą i większą jaskinią jest jaskinia "żywa" - jaskinia na Pomezi, niedaleko,też w Czechach. Tam nie dotarłam niestety...nie było w planie,a o niej dowiedzieliśmy się od kogoś miejscowego,kto dobrze zna te tereny.Już w ośrodku,przy ognisku:)

A Ośrodek wyglądał tak:




Alkoholu z Czech wolałam nie przywozic, z wiadomych względów...:P
Dla wzmocnienia piwko pełne "Kozel" ,czekolada znana na pewno większości "Studenska" w wersji gorzkiej z bakaliami.:)
A najważniejsze,że ....pogoda dopisała bo na trzeci dzień już...lało,w drodze powrotnej.Ponad 3 godzinki...i juz w Kraku,mknęliśmy szalonym autobusem (P) autostradą katowicką...;)
czas tak szybko leci...wycieczka jest miłym wspomnieniem...:)
Chciałabym kiedyś tam jeszcze pojechac...bo i Biskupia Kopa niezaliczona i jaskinia na Pomezi...



                                                     w drodze do "Piekiełka.."


**********************************************************************

muzycznie....dawno,dawno temu....:P

poniedziałek, 1 października 2012

jesienny spacer

Jesień jak na razie jest pogodna,nastraja nas do spacerów...ot chociażby taki spacer po Kraku, zapraszam:)

ulica Grodzka - kościół św. Apostołów Piotra i Pawła, jeden z największych (prawdopodobnie) pojemnościowo kościół zabytkowy w Krakowie...

 Kamienne rzeźby w niszach, to posągi świętych jezuickich:św.Ignacego Loyoli, św.Franciszka Ksawerego,św.Alojzego Gonzagi,św. Stanisława Kostki. Kościół ten, to pierwsza budowla architektury barokowej Krakowa, w którym większośc,to budowle sakralne gotycke.

Jedna z uroczych kawiarenek , również na ul.Grodzkiej:

 Kościół o.o.Bernardynów, otoczony jesiennymi drzewami...

ja osobiście lubię tam zajrzec,mimo,że jest  złotem kapiący w środku ,nie razi to jednak...  ma to "coś", co mnie tam zawsze ciągnie,jeśli jestem w pobliżu, zawsze i wciąż podziwiam :
przepraszam za jakośc, częśc zdjęc robiona komórką, bo aparat w pewnym momencie wyświetlił : bateria słaba...:P
ze mnie fotograf jak...:P))))

**********************************************************************


W jesiennym parku...


Jesienny park zachęca do odpoczynku...patrzę na  rzeźbę tajemniczej Syrenki, która z wdziękiem otacza  dłonią rybi ogon...a może chce go schowac?...To tylko artysta rzeźbiarz wie...


jesienna zaduma...

czwartek, 27 września 2012

wszędzie...kasztany:-)

Jesień...
Ja jestem jednak dziecinna,sama to stwierdziłam ostatnio,bo...bo...nie potrafię obojętnie przejśc koło leżących kasztanów.To dawne dziecko we mnie drzemie...i nic nie poradzę.Każdy kasztan inny,nazbieram tych okazów zawsze pełną kieszeń,do pracy na biurko,do domu...bo lubię patrzec na lśniące kulki...Coś mają w sobie,że przyciągają wzrok...a każdy następny wydaje mi się...jeszcze ładniejszy...:P


                                                               /zdj.z netu/
Na starośc dziecinnieję...;P

Kasztany mają oprócz urody, również dobroczynny wpływ na nasz organizm, jak czytałam  - noszone w kieszeni lub trzymane w pobliżu nas,dodają nam  pozytywnej energii,łagodzą bóle reumatyczne...Tak twierdzą radiesteci...I medycyna ludowa.
Oczywiście jeden lub kilka,a nie cały worek...każda przesada,jest szkodliwa.

O tym, że najlepsze kasztany rosną na pewnym znanym placu, dowiedziałam się już dawno...co i wam przekazuję, gdyby ktoś zapomniał,a właśnie był tam na wycieczce...:P




*********************************************************


jesienne piosenki...mają swój niepowtarzalny klimacik...



środa, 19 września 2012

dziwny związek...

Życie pisze czasem dziwne scenariusze...
Marta ,młoda 25 letnia dziewczyna poznała  9lat starszego mężczyznę,(po rozwodzie,bezdzietny),są już ponad rok ze sobą i...nic nie byłoby w tym dziwnego,ale...
Ona ma sporą nadwagę,jest zakompleksiona totalnie,on twierdzi, że ją kocha,czego jednak nie dostrzegają rodzice... Z jakiś dziwnych powodów on jest z ich córką.Dlaczego dziwnych?...o tym poniżej...
Dziewczyna ma problemy z dostaniem pracy,ostatnio pracuje na umowę zlecenie,on jest na dłuuugim chorobowym, stara się o rentę, robi co chwile jakieś badania...a to kręgosłup go boli,a to głowa, a to coś innego...W każdym razie cały prawie czas przesiaduje z dziewczyną w pokoju...w mieszkaniu jej rodziców. Nigdzie nie chodzą razem, bo on nie może się za bardzo męczyc, a na kino, czy pójście do kawiarni nie ma za bardzo pieniędzy...tak mówi.
Znajoma z mężem czują już pewien dyskomfort,bo...młodzi ciągle siedzą w domu, najczęściej w pokoju córki...Widzą,że dziewczyna nigdzie nie wychodzi,a jest młoda.

Co ciekawe,znajoma ,która jest bardzo seksowną i fajną babeczką, ma czasem wrażenie,że...on bardzo jej nadskakuje...nawet w kuchni pomaga,kiedy robi dla wszystkich obiad...dla niego też. Facet bez obciachu korzysta.Oczywiście wychwala jej kuchnię bardzo...;P.Nawet nową sukienkę pochwalił, kiedy sobie kupiła...Zażartowała, że nawet własny mąż jej nie pochwalił..
Kiedy rozmawiałam z nią, najbardziej byłam zdziwiona,że oni nigdzie nie chodzą...nawet na jakieś spacery,czy na kawę...przecież siedząc w domu można paśc z nudów, nawet wliczając seks w tym pokoju, w którym tak często siedzą zamknięci...To jest fajne,ale...nie ciągle i wciąż .Lato spędzili w domu...i to dośc często on był gościem,prawie domownikiem , można tak rzec.
Najciekawsze jest to,że...kiedy moja znajoma z mężem wyjechali na tydzień w góry...młodzi widzieli się tylko jeden raz...On przyszedł do dziewczyny tylko jeden raz, jakoś tak wymówił się czymś.
Zakochany zostawił dziewczynę samą ,wiedząc,że mogą sami pobyc ze sobą?Cały tydzień?
Najgorsze jest to,że...córka jest zakochana, ma nareszcie faceta,bo jako zakompleksiona ,to jej pierwszy men.Rodzice boją się,że jak cokolwiek nie tak zrobią...dziewczę zrazi się do nich, bo ona nie widzi pewnych sytuacji, jest teraz bardzo szczęśliwa.
Mówi jego ustami...nie żąda wiele od niego,tyle,żeby był...Zresztą boi się o jego zdrowie...on jest taki zchorowany...trzeba mu pomóc.Ma dobre serduszko dziewczyna.Tylko czy on...
Nie wiem,ale...mam tu mieszane uczucia..

Spacer przecież nie kosztuje,a jakoś jeszcze nie pokazał się do tej pory, ponad rok publicznie z dziewczyną.Będąc z nią...mówi ciągle o swoich słabościach, jaki słaby...ile jeszcze badań ma zrobic,ale podkreśla w rozmowie z rodzicami,że bardzo ją kocha...
Poradziłam znajomej,żeby im zafundowała bilet do kina,bo może faktycznie o kasę tu chodzi,to córka powiedziała,że on nie wysiedzi 2 godzin, duszno mu się zaraz robi...
- mamo,a jak mu sie coś stanie?...bedę sobie to wyrzucac...
Facet chyba wykorzystuje to,że dziewczyna jest "cicha i pokornego serca", gra na jej uczuciach...bo jakby poznał taką,co wie,czego chce...to by już dawno wyleciał za drzwi z hukiem..(ale zołza wyszła ze mnie...:P)
Nie zazdroszczę znajomej,bo znalazła się w sytuacji trudnej...nie chce stracic córki....
Historia nie ma jeszcze końca...zobaczymy...

Im dłużej to będzie trwało,tym bardziej jednak dziewczę będzie przeżywac porażkę....jeśli oczy jej się otworzą...ale to moje przeczucia...

Tak czasem sobie gdzieś tam głęboko myślę,czy on do córki przychodzi tak naprawdę?...
I czy w tym domu jest jakiś FACET?!


Muzyka, z tych "nieśmiertelnych",z lat mojej młodości...:-))







sobota, 15 września 2012

konsekwencje...

Nie wiem,ale ostatnio chodząc tu i tam...natrafiam na scenki uliczne,które mnie zastanawiają i zatrważają.Można je zatytuowac "Wulgaryzm". Brak kultury porozumiewania się między sobą. Młodzi ludzie,będący w związku,nie wnikam,czy wolnym ,czy małżeńskim...obrażają się wzajemnie na ulicy,często przy dziecku...w sposób tak wulgarny, że brak mi słów. Co się dzieje , że po okresie zauroczenia, zakochania, bo przecież takowy chyba był (a może czegoś takiego już nie ma?)...oddzywają się tak do siebie nie bacząc przy tym ,że obok są ludzie.
Dośc dużo takich scenek zaobserwowałam, kobiety są traktowane okropnie - wyzywane od najgorszych,a są to młodzi ludzie,co będzie dalej...Szarpanie wózkiem,przeklinanie...

Zawsze kiedy coś takiego widzę,mam dzień z głowy...Bo myślę o dzieciach zawsze.- co one słyszą codziennie.Wulgarne matki,wulgarni ojcowie.Dzieci mają dzieci, nie potrafią okiełznac swoich emocji,nerwów.Koszmar.Bo tu nie o pijących piszę,ale o trzeźwych młodych gniewnych.
Czy oni potrafią się śmiac, normalnie rozmawiac do siebie,bo z tego co słyszałam,mało tam polskiego języka było w zdaniach. Z obu stron...
A może dziewczyny,chcąc zaimponowac chłopcom,są wulgarne wpadając przy okazji w pułapkę...nie wiem. Na pewno nie starają się o to,by szanowac się,bo teraz grzecznośc to "obciach". One są "równiachy",laski, to najważniejsze.Byc trendy i cool. Bo te grzeczne...w domu siedzą,niestety...

Potem są konsekwencje i łzy...tak myślę.
Ech...smutne to...w sumie,bo nasze dziewczyny wcale nie są brzydkie i głupie...tak ogólnie.



niedziela, 2 września 2012

Żal ...

Wrzesień, to dla mnie już powiew jesieni...
smętno jakoś, żal lata...czuję jakiś ogromny niedosyt...nie wiem dlaczego...
czas tak szybko płynie,mam wrażenie,że im się jest starszym,tym szybciej czas leci...

Żal...ja już tęsknię za latem...
jakoś duszno mi w tych murach miasta,betonowej dżungli...


jeszcze myśli gdzieś tam...
jeszcze czuc na twarzy powiew letniego wiatru...ciepłe muśnięcie


zapach lasu...widok gór...


********************************************************************** Marzenia...bez nich nie wyobrażam sobie życia... 

mimo różnych życiowych zakrętów, a może właśnie dzięki nim, często wybieramy się w podróż gdzieś TAM...by choc na chwilę zapomniec...
Muzyka...wierny przyjaciel...


Bo mnie jest po prostu szkoda lata...jak w piosence...

czwartek, 23 sierpnia 2012

chwile szczęścia,czyli...bliżej gór

Nikt nie jest szczęśliwy, bo szczęśliwym się zaledwie bywa, tak samo jak nieszczęśliwym, ale ani jedno, ani drugie nie trwa wiecznie.”
Judith Fathallah

To szczera prawda,dlatego cieszmy się małymi "szczęściami".
Ja miałam to swoje małe szczęście...Padła w weekend propozycja,skorzystałam...
Udało mi się byc troszkę bliżej gór, wśród lasów, polan,leśnych strumyków.
Zawoja.
Jak piszą, najdłuższa wieś w Polsce,(ok.18 km),leży u stóp Babiej Góry.
Nie będę się rozpisywac...Jedzie się po to by odpocząc,chłonąc widoki,oddychac innym powietrzem...a dla mnie - popatrzyc po prostu na kochane góry,które jakby trochę przybliżyły się...:)
Widoki przepiękne - polecam , jeśli ktoś kiedyś zabrnie w te strony...Nie ma żadnego problemu z noclegami,piszę to, bo w ciemno jechaliśmy...Ceny od 20 zł do 40 od osoby.

                       w tle...Babia Góra (widok z Mosornego Gronia)

W Zawoi jest również kolejka linowa na Mosorny Groń,bo tu jest  coś dla narciarzy,ale w lecie tez przepiękne widoki




***********************************************************************
No to w drogę,powiedziałam sobie...długa wieś,trzeba jeszcze troszkę podejśc dalej...z uśmiechem na ustach...:P

Czasem wystarczą dwa dni, żeby naładowac akumulatory, mimo zmęczenia chodzeniem...widoki to rekompensują.
Muzyka - piękny widokowo klip i nastrojowe wykonanie:



a na drogę można coś energetycznego...:)


poniedziałek, 13 sierpnia 2012

urlop,ale...

Rozpoczął się mój urlop,ale...i mam zaplanowany mały remoncik,wymiana czegos tam,malowanie...wyrzucenie czegoś tam.:P
Na razie chodzę, załatwiam,odpoczywam ,chodzę,załatwiam...i tak w kółko...:P
A tak w ogóle to jestem trochę przerażona.Słowo remont zawsze działa na mnie stresogennie.No ale co trzeba, to trzeba kiedyś zacząc...
Dlatego, wobec powyższego...(jak to urzędowo zabrzmiało...:P),będe pisac rzadziej...chcę trochę odpocząc od blogowania...Czasem sobie tu wpadnę, poczytam...


Na blogu Azalii znalazłam ciekawą stronkę o przerabianiu zdjęc, trochę tych moich zdjec sobie połączyłam, fajna zabawa :-)


 ***********************************************************************


Muzycznie:
nowy utwór Celine,spodobał mi się - Jej rozmowa z ojcem...:)



Można jeszcze posłuchac, a raczej...zasłuchac się w tym pięknym utworze:




 Miłego wypoczynku wszystkim życzę....:-)

wtorek, 7 sierpnia 2012

podwodna pięknośc

Od zawsze fascynowały mnie filmy przyrodnicze ,szczególnie te o faunie i florze podwodnej.Dostarczają mi wiele emocji...Tak jak ostatnio emitowany film stacji BBC z cyklu EARTH.
Jest tyle gatunków ryb,niektóre  niesamowite...człowiek patrzy i podziwia...
Moim faworytem podwodnych głębin ,rybą,która jest największą rybą świata jest rekin wielorybi...( długośc dochodząca do ok.13 metrów,ciężar ok 14 ton).Wyobraźcie sobie ,taka ryba dochodząca długością do 5 piętra...Olbrzym.
Pływająca pięknośc,gracja...niesamowicie piękne ubarwienie.Jest to ryba łagodna,żywiąca się planktonem ,olbrzymia,a więc wrogów nie ma...Jak widac na filmie(poniżej) leniwie  płynie,co jakiś czas otwierając "pyszczek"...:P)

Pożywienie jakby samo wpływa ,przy okazji taki olbrzym czyści podwodne środowisko naturalne .
Rekin wielorybi według mnie jest najpiękniejszą rybą,tak jak na lądzie takim najpiękniejszym zwierzęciem według  mnie jest...tygrys.Natura nie poskąpiła tym zwierzakom pięknej "szaty" i niesamowicie pięknego wyglądu.

.

Podwodny świat jest fascynujący, tu tak samo jak i na lądzie trwa walka o życie,o przetrwanie,bo człowiek wtragnął i zagroził niektórym pięknym gatunkom.
W swoim naturalnym środowisku mają szanse przetrwania,bo nie wszystkie  nadają się do życia w akwariach,chocby największych - rekiny należą do tych, które najtrudniej znoszą niewolę,czasem zdychają mimo najlepszych warunków. Nie potrafią życ bez przestrzeni,wolności..

Mam nadzieję,że najwięcej ich zostanie tam, gdzie wyglądają...najpiękniej.W oceanach.
Mimo straszenia nas rekinami, to człowiek jest dla nich zagrożeniem,człowiek,który jest tak po prawdzie intruzem w świecie podwodnym,a jeżeli nie zdaje sobie sprawy z niebezpieczeństwa ze strony ryb drapieżnych...to dochodzi do tragedii.Bezmyślnośc drogo kosztuje.
Ja sobie w każdym razie nie wyobrażam oceanów bez...rekinów.
Tak jak lasów bez...wilków.
To nie są zwierzęta dające się oswoic,choc człowiek na siłę to robi nieraz...te gatunki przede wszystkim kochają życie na wolności...Mają prawo do tego.
Pozwalają się podziwiac,oglądac...filmowac...i tak powinno pozostac.


Poniższy film pokazuje,że można byc obok...i wzajemnie sobie nie przeszkadzac....

Zwierzę,nie czując zagrożenia,zachowuje się spokojnie...

Ja niestety po prostu bałabym się tak blisko podpłynac, mimo ,że ryba jest łagodna...jej wielkośc wystarczy,żeby się jej bac...:P
Niemniej jednak,nigdy tak do końca nie wierzy się zwierzęciu...jeden nieopatrzny ruch i można wystraszyc ,a wtedy zwierzak się broni po prostu...
Mnie wystarczy przyjemnośc patrzenia...chociaż nie powiem, gdybym miała możliwośc zanurzenia się w specjalnej klatce,z eskortą specjalistów,to na pewno takie oko w oko z rekinem,podnosi poziom adrenaliny na maxa, przygoda nieziemska...to jakby skoczyc na banji...co dla mnie jest nie do wykonania...:P

po tych podwodnych spotkaniach z rekinem....troche relaksu, w temacie...:)






Uwaga: fajnie się ogląda te filmy ,dając opcje trybu pełnoekranowego, jak ktoś się nie boi...:P ))
                 super efekt...

sobota, 28 lipca 2012

ujrzałem kometę...

Ujrzałem Kometę ze złotym warkoczem
Zaśpiewać jej chciałem, zniknęła mi z oczu
Przez chwilę świeciła nad lasem, a potem
zostały mi w oczach monety dwie złote

Monety ukryłem w szczelinie pod dębem
Gdy kiedyś powróci, gdzie indziej już będę
Gdzie indziej już będę i duszą, i ciałem
Ujrzałem kometę, zaśpiewać jej chciałem


O lesie, o trawie, o wodzie
O śmierci, co po każdego przychodzi
O miłości, o zdradzie, o świecie
O wszystkich ludziach, co żyli tu, na tej planecie.
                  /J.Nohavica - fragm. tłum./

 
 Czytamy co jakiś czas o kolejnej odkrytej  komecie,małym ciele niebieskim - jak podaje wikipedia, które wykazuje swoją aktywnośc jedynie wtedy, kiedy znajduje się blisko gwiazdy, potem znika w otchłani kosmicznej, jako zamarznięta kula skalno-lodowa.

To tak w uproszczeniu,wielkim uproszczeniu,bo kometa to mała bomba chemiczna tak naprawdę,jak się tak więcej poczyta...:P
Nie wiadomo , jak to jest z tym zbliżaniem się komet do Ziemi, na pewno lepiej, gdy kometa jest jak najdalej.

Myślę, że w rejonach gdzie widziane były te ciała niebieskie , np.słynna kometa Halle,a - widziana w Chorwacji w 1997 roku, była  olbrzymią sensacją i na pewno dostarczyła niesamowitych wrażeń:


Wtedy chyba  tak naprawdę człowiek widząc to zjawisko zdaje sobie sprawę,że tam...gdzieś w przestrzeni międzyplanetarnej dzieją się rzeczy...niesamowite.Magiczny świat Kosmosu...

Kometa Halle,a - według prognoz i obliczeń ma pojawic się 28 lipca 2061 roku...
Czyli dopiero za 49 lat...


To zdjęcie z netu następnej widzianej...komety:

20 stycznia 2007 10:46 UT. fot. R. H. McNaught, Siding Spring Observatory.

Coś jest w słowach tej ballady znanego czeskiego barda  Jaromira Nohavicy:


Jak posąg Dawida wykuty w marmurze
wciąż stałem, szukając Komety tam w górze
Daremnie czekałem. Gdy ona powróci
mnie już tu nie będzie. Ktoś inny zanuci...

O lesie, o trawie, o wodzie
O śmierci, co po każdego przychodzi
O miłości, o zdradzie, o świecie..
Piosenka będzie o nas i Komecie


***
Chciałabym ujrzec kiedyś kometę,z długim jej "warkoczem", niesamowity  widok, tak myślę, wsłuchana w piękną balladę...

Teledysk jednak nie o pięknym życiu  opowiada...ale tak bywa,na tym świecie na naszej...Planecie :(




piątek, 20 lipca 2012

pozostawic ślad

Są miejsca,które szczególnie kochamy...zapadły nam na zawsze w pamięci. Bedąc w nich zostawiliśmy swój ślad,ale  miejsca te  również zostawiły swój ślad w naszej pamięci.Na zawsze.Przymykamy powieki,oglądamy zdjęcia,powracają wspaniałe widoki,które wtedy rozpoścerały się przed naszymi oczami...

Jednym z takich miejsc dla mnie  są góry.Tatry.

Kiedyś,kiedy jeszcze byłam mężatką,wyjeżdżaliśmy w letnie weekendy w góry,oczywiście w te niższe partie,syn zawsze dzielnie szedł,ja jakoś tak na końcu,choc się starałam dorównac kroku......:P
Bywało się w różnych dolinkach,ale moje zauroczenie,trwające do dziś dotyczy trasy do Doliny 5 Stawów.
Udało mi się znaleźc właśnie tę moją ulubioną trasę na You Tube, ktoś przepięknie nagrał ...serce mocniej zabiło...
Nie jest to bardzo trudna trasa,ale też i nie jest łatwa,bo jak zauważycie na filmie...jednak prowadzi "pod górę"...Można po drodze odpocząc,usiąśc,równocześnie podziwiac przewspaniałe widoki roztaczające się wokoło...Oczywiście jak domyślacie się,często zarządzałam postoje...by właśnie nasycic wzrok bajecznym krajobrazem.No oczywiście też i odpocząc...:-)

Z moim wysokim ciśnieniem,tam na górze,trochę trudniej oddychało się,ale to nic...byłam po prostu szczęśliwa.Mały czlowieczek (ja),wśród otaczających ostrych szczytów,bo Tatry właśnie takie są niesamowite...czułam się wspaniale,w jakimś sensie wolna,jakby ze mnie spłynęły wszystkie jakieś balasty...kłopoty.
Byłam na szczycie,usiedliśmy na kamieniach ,niedaleko schroniska w Dolinie 5 Stawów.Widok przepiękny...srebrząca się w słońcu tafla wody w Stawach...Trafiliśmy na wspaniała pogodę.
Po odpoczynku...niestety znowu w górę,by potem zejśc już do Doliny Morskiego Oka...Najgorzej schodziło się...bo mięśnie szczególnie bolały właśnie przy zejściu...ale warto...bo tam,na dole  czekało na nas...Morskie Oko.
Jeżeli będziecie miec chwilkę czasu,oglądnijcie film do końca...zachęcam,warto...




I jak nie kochac gór?

Nigdy nie jest tak,że tam gdzie się już było... nie ma ma nas.Slad pozostał...na zawsze.

wtorek, 10 lipca 2012

na wsi...

Wspomnienia dzieciństwa...wsi...zapachu siana
chodzenia boso po trawie,rwanie garściami poziomek,
uśmiechnięte umorusane buzie...
chleb pieczony w piecu przez babcię...
Tego się nie zapomni,zwłaszcza,że mieszkając cały czas w mieście po prostu przychodzi tęsknota od czasu do czasu za widokami lasów,łąk,porośniętych trawą wąwozów.
Takie właśnie wąwozy,w których pełno było jagód,poziomek,pamiętam z dzieciństwa z okolic Ostrowca Świętokrzyskiego.
Niedawno ktoś z rodziny ś.p.Taty zadzwonił,mam zaproszenie ...może w sierpniu pojadę,zobaczę...przypomnę sobie...może poczuję pod bosymi stopami zieloną ,chłodną trawę,zobaczę,czy jeszcze są te zarośnięte wąwozy,z kępkami zagajników brzozowych na górze...
Może...:-)

Kiedyś,dawno temu,wpadły mi w ręce wiersze pewnego poety,nieznanego mi wówczas...i oczarowały.

Przed oczami znowu pojawiły się obrazki z dzieciństwa  z wakacji na wsi...
Ta poezja to wiersze Tadeusza Nowaka.Dla mnie niesamowite...niektóre "pachną" klimatem wsi...jej urokiem.
Wolnością i naturalnością,a także...surowością, "bez owijania w bawełnę".

                  Psalm zaręczynowy
Kocham Cię rzekła biała koniczyna
kocham Cię rzekła koniczynie kosa
Napij się ze mną porannego wina
wypij do kropli majowe niebiosa

A po tym pieścić będziemy się czule
i zwierzać słodsze od snu tajemnice
i wchodzić w miodem zakapane ule
i dawno zmarłe ujeżdżać konnice

A kiedy lepcy od rosy i miodu
wrócimy znowu w uchyloną zorzę
ty się przytulisz do mojego chłodu
ja się w śnie twoim dziewiczym położę

I szepnie ziele i trawa po trawie
pająk po żuku i pszczoła po trzmielu
ze ci pierścionek już niedługo sprawię
a ty mi zemrzesz zaraz po weselu

Czemu truchlejesz biała koniczyno
i ślubne suknie zrzucając uciekasz
To miód tak szumi i poranne wino
i nikt prócz trawy psiej na nas nie szczeka




        Psalm o śmiechu

Jodyną pachnie dal
bliskość skoszoną trawą
Konie śmiech nasz i żal
skubią w lesie i trawią

Skubią Małe planety
łajna ronią na mech
Z pobliskiej wsi kobiety
wiadrami noszą śmiech

Noszą i śmiech ten znowu
chlustają z wiader w las
i jak nie wierzyć słowu
że pękł od śmiechu czas

że śmiechem pachnie żal
w mleku bliskość trawiasta
najdalsza kmieca dal
żeliwny oddech miasta

wysnuty z kłębka los
dzień po dniu z mysiej nory
i nasz na dzwonach głos
od lat śmiertelnie chory 


Są jeszcze inne,również piękne....doczekały się wersji śpiewanej....





o poecie można poczytac: http://j_uhma.republika.pl/nowak.html

wtorek, 3 lipca 2012

Migawki z Krakowa:-)

Uchwycone w kadrze....czyli spacerkiem po Krakowie


Fontanna na Placu Szczepańskim...przyjemnie spojrzec,kiedy takie upały ostatnio...:-)


Na tym samym Placu,zauważyłam to cacko...mam sentyment do takich samochodzików...
Ten był wypożyczony dla Młodej Pary...


te stare modele samochodów mają coś w sobie...


                                           ********************

 coś...z akcentem krakowskim,sympatyczna piosenka......:)